Аннотация: Pippi Pończoszanka i jej przyjaciele Tommy i Annika trafiają do czasów carskiego imperium Mikołaja II. Ta magiczna drużyna dzieci pomaga wygrać wojnę rosyjsko-japońską, ratując w ten sposób carską Rosję przed rewolucją, zamieszkami i przewrotami.
Pippi Pończoszanka ratuje Mikołaja II
ADNOTACJA.
Pippi Pończoszanka i jej przyjaciele Tommy i Annika trafiają do czasów carskiego imperium Mikołaja II. Ta magiczna drużyna dzieci pomaga wygrać wojnę rosyjsko-japońską, ratując w ten sposób carską Rosję przed rewolucją, zamieszkami i przewrotami.
ROZDZIAŁ 1
Dzieci bawiły się z Pippi w kolejną grę przygodową. Tak się złożyło, że udało im się obrabować miejski bank. Najsilniejsza dziewczynka świata skakała, brodząc w kałużach bosymi, dziecięcymi stopami. Sterowała jachtem, który sama zbudowała. Pippi kręciła jachtem i śpiewała:
Jak żyliśmy, walcząc,
I nie bojąc się śmierci...
Tak właśnie będziemy odtąd żyć...
Mój ojciec jest szlachetnym księciem,
I umowa nie doszła do skutku,
W morskiej fali i wściekłym ogniu,
I w ogniu wściekłym, wściekłym!
I puściła oko do chłopca i dziewczynki stojących na brzegu, napiętych żyłką wędkarską, nad którą unosił się latawiec w kształcie potwora. Pippi była bardzo zadowolona. Podczas ich ostatniej przygody uwolniła ojca z rąk morskich rabusiów. I to było wspaniałe. Ale oczywiście znowu się rozstali. I była w tym mądrość. Kiedy dzieci mieszkają blisko siebie, a raczej z rodzicami, szybko się tym nudzą i zaczynają się kłócić, a zanim się obejrzą, zaczynają się nienawidzić.
Rzeczywiście, czasami rodzice i dzieci są najbardziej nieprzejednanymi wrogami. Dlatego Pippi nie chciała spędzać zbyt wiele czasu z ojcem, którego uratowała przed strasznym losem. Rabusie omal nie zagłodzili jej ojca na śmierć. Chociaż odrobina diety była korzystna dla tego króla Mórz Południowych, pomagając mu schudnąć.
Ale Pippi ma też matkę. I ona też jest ważną osobą, czarownicą władającą potężną magią. Nie uznaje jednak swojej córki, a Pippi ma z nią zupełnie chłodny stosunek. Chociaż magia to cudowna rzecz. Skąd więc ta dziewczyna bierze tak fenomenalną siłę fizyczną?
Musiała kąpać się w jakimś napoju jako niemowlę, choć nie pamięta, w jakim. A co by się stało, gdyby zwykły śmiertelnik wypił taki magiczny eliksir?
Tommy i Annika to słodkie dzieciaki, ale całkiem zwyczajne, bez żadnych szczególnych zdolności, poza być może bujną wyobraźnią i zdolnością pisania. A Pippi z pewnością świetnie się z nimi bawi.
Oto Tommy w krótkich spodenkach, pogoda jest ciepła i słoneczna. Chłopiec coś krzyczy i pociąga za sznurek. To całkiem zabawne.
Annika śmieje się i krzyczy:
- Hura! Smok szybuje wyżej!
Dzieci chodzą w sandałach, pozornie bojaźliwe, by nie chodzić boso, jak Pippi, i mogą myśleć, że są zbyt biedne. Zwłaszcza że Szwecja, jako kraj północny, zazwyczaj nie miewa szczególnie gorących lat. Ale zimy też nie są mroźne, dzięki Prądowi Zatokowemu.
Pippi skierowała swój mały jacht w stronę brzegu i zacumowała. Radośnie oznajmiła:
- Wiesz, moja matka wcale nie umarła i wcale nie jest aniołem!
Annika zawołała z radością:
- Świetnie, że żyje! A ty nie jesteś sierotą!
Tommy zauważył:
- Ja też myślałam, że matka tak silnej fizycznie dziewczyny nie mogła po prostu umrzeć!
Pippi zachichotała i odpowiedziała:
- Więc ona mi coś wysłała!
A bohaterska dziewczynka złapała butelkę za szyjkę bosymi palcami i podrzuciła ją wysoko. Ostatnio Pippi postanowiła całkowicie zrezygnować z butów i używać dolnych kończyn równie skutecznie, jak rąk! I rzeczywiście, rzuciła butelką i złapała ją z powrotem.
Tommy wykrzyknął:
- Ale naprawdę nie powinieneś był odmawiać pracy w cyrku! Byłbyś bezcenny!
Bohaterka-dziewczyna odpowiedziała szczerze:
- Nie lubię mieć szefów i przełożonych nade mną! Wolę być swoim własnym szefem!
Annika pisnęła i zauważyła:
- No tak, to wspaniale! Stać się cool i być sobą!
Pippi zachichotała i zauważyła:
- Zdejmij buty! Będziemy ćwiczyć rzucanie przedmiotami palcami u stóp. Czuję, że wkrótce czekają nas bardzo ekscytujące przygody.
A bohaterka wzięła rybę i złapała ją bosymi palcami stóp. Pofrunęła w powietrzu, a jej srebrne łuski lśniły w słońcu.
Chłopiec zapytał ze słodkim spojrzeniem:
- Może otwórz butelkę? Zobaczmy, co przysłała twoja mama.
Pippi zachichotała, podskoczyła, zrobiła salto, a następnie zręcznie wylądowała, po czym odpowiedziała:
- Nie! Zrobimy to trochę później! Na razie nauczę cię rzucać nożami bosymi stopami!
I bohaterska dziewczyna skoczyła na brzeg. Potem zakręciła się jak bąk. Zrobiła to na czubku stopy, zręcznie zbierając kamyki z brzegu drugą nogą i rzucając nimi. Trafiła wrony, które straciły pióra, krakały ze strachu i odleciały.
Pippi roześmiała się i zaśpiewała:
Kar, kar, kar, kar,
Wrony krzyczą...
Mają taki dar,
Król ma wielkie trony,
A im pozostaje tylko krzyk - kar!
Po czym dziewczyna zatrzymała się i krzyknęła:
- No, chodź, zdejmij buty, bo sam to zrobię!
Tommy i Annika, widząc, że Pippi mówi poważnie, nie sprzeciwiali się. Zwłaszcza że pogoda była ciepła i słoneczna. A dzieci uśmiechały się, gdy drobne kamyki na brzegu rzeki kłuły ich bose stopy.
Bohaterska dziewczyna zaćwierkała:
Zahartuj się, jeśli chcesz być zdrowy,
Spróbuj obyć się bez lekarzy...
Po czym chwyciła płaski kamyk bosymi palcami stóp i rzuciła nim tak zręcznie, że zatoczył łuk i wrócił do Pippi.
Dziewczynka pisnęła:
- No i jak jest?
Tommy odpowiedział z podziwem:
- Fajny!
Pippi powiedziała surowo:
- Teraz twoja kolej!
Chłopiec niezgrabnie próbował podnieść płaski kamyk dziecięcą stopą, ale ten wyślizgnął mu się z bosych palców. Tommy spróbował ponownie i znów mu się nie udało. Dopiero za trzecią próbą chłopcu udało się chwycić kamyk dziecięcą stopą.
Pippi wydała rozkaz:
- Rzuć to!
Tommy podniósł nogę i rzucił nią, ale natychmiast stracił równowagę i upadł.
Kilkoro dzieci kręcących się w oddali wybuchnęło śmiechem. Penny też się zaśmiała, mówiąc:
"Tak, może i jesteś mały, ale niezdarny jak hipopotam!"
Tommy, mimo lekkiego stłuczenia kolana, zachował poczucie humoru i śpiewał:
Wszystko wymaga umiejętności,
Hartowanie, trening!
Przy każdej porażce,
Dowiedz się, jak się bronić!
Pippi skinęła głową z aprobatą:
- Dobrze mówisz! No to teraz jesteś Anniką!
Dziewczynka również miała problem ze złapaniem kamyka bosymi palcami stóp za pierwszym razem. A kiedy go rzucił, ledwo udało jej się utrzymać równowagę, z wyciągniętymi ramionami. Kamyk jednak przeleciał tylko metr, zanim spadł.
Pippi zauważyła:
- Płeć piękna przewyższyła silniejszą!
Tommy krzyknął:
- Pozwól mi to zrobić jeszcze raz!
Tym razem chłopiec zręczniej podniósł płaski kamyk i cisnął nim nad wodę. Niezbyt skutecznie, ale tym razem poleciał dalej.
Pippi skinęła głową z aprobatą i powiedziała:
Ucz się, ucz się i jeszcze raz ucz się!
Chłopiec i dziewczynka zaczęli ćwiczyć. Zbierali kamyki - na szczęście było ich mnóstwo wzdłuż brzegu, gęste - i rzucali nimi. I im się udało - tak sobie.
Pippi od czasu do czasu strzelała do wron, lecz nie śmiertelnie, w wyniku czego traciły pióra i zaczynały śpiewać:
Czarny kruk w obliczu śmierci,
Ofiara czeka o północy...
Czarny kruk, strażnik nieśmiertelności,
Spotka się z tobą przy grobie!
Niektórzy chłopcy zdjęli też buty i zaczęli rzucać kamieniami. Słychać było śmiech dzieci, a czasem nawet pięści.
Tommy zauważył:
- Zły przykład jest zaraźliwy!
Annika zadała pytanie kontrujące:
- Czemu jest źle? Szykujemy się na nowe walki i przygody!
Chłopiec odpowiedział logicznie:
"Co powstrzymuje cię przed rzucaniem kamieniem lub nożem ręką? Nigdy nie rzucisz czymś tak celnie nogą!"
Pippi wyraziła sprzeciw:
- Jak to możliwe, że jeszcze się to nie stało!
A dziewczyna-bohaterka wzięła kamyk i chwyciwszy go bosą stopą, rzuciła go tak, że przeleciał obok i rozłupał grubego bąka na pół.
Chłopcy i dziewczęta klaskali w dłonie i gwizdali z podziwu.
Tommy jednak nie zmienił zdania:
"Pippi to fenomen! Ale my, zwykłe dzieci, nie potrafimy tego zrobić! Niewielu dorosłych potrafi to, co ona!"
Chłopiec w dżinsach wykrzyknął:
- To super dziewczyna! Gdyby tylko nauczyła się latać!
Pippi odsłoniła zęby i odpowiedziała:
- Nauczę się! Moja mama umie latać!
-Czy ona jest aniołem?
Dziewczyna-bohaterka ryknęła:
- Nie, ona jest czarownicą! I to najpotężniejszą czarownicą na świecie!
Annika zapytała:
- Zło czy dobro?
Pippi westchnęła i odpowiedziała:
- Inaczej! Ale częściej źle niż dobrze! Ale czasem pomaga dobrym ludziom!
Tommy potwierdził skinieniem głowy:
- Dobrze, jeśli pomoże ludziom, zyska wtedy dobrą sławę!
Pippi odpowiedziała, stając na rękach i śpiewając:
- Kto pomaga ludziom,
On marnuje swój czas...
Z dobrymi uczynkami,
Nie możesz stać się sławnym!
Po czym roześmiał się tak słodko. Na brzegu pojawiło się kilku policjantów. Byli w mundurach i hełmach. Zaczęli gwizdać.
Pippi wstała i zapytała:
- Jakie oskarżenia, policjanci!
Policjant mruknął:
- Dlaczego straszysz wrony?
Dziewczyna-bohaterka roześmiała się i odpowiedziała:
- Ale czy to naprawdę kruki? To demony, które uciekły z podziemi! Nie widzisz? A ich głosy są iście demoniczne!
Policjanci się roześmiali, a inny zapytał:
- Czy wam, dzieci, nie jest zimno, gdy chodzicie boso?
Tommy odpowiedział:
- Nie! Dobrze, że jest ciepło!
- Uważaj, bo stracisz nogi!
I para się odwróciła, byli na jakimś półmechanicznym, półmotorowym skuterze. I wszystko zaczęło brzęczeć.
Pippi zachichotała i ze śmiechem zauważyła:
I chcę, chcę, chcę, chcę, jeszcze raz,
Biegaj po dachach goniąc gołębie...
Podrażniaj chłopców, dawaj im popalić...
Zburz wszystkie słupki na hulajnodze!
Tommy zauważył z uśmiechem:
- Może pójdziemy do kiosku i kupimy lody?
Pippi zachichotała i zaćwierkała:
Robienie czegoś, co jest całkowicie złe,
Jest słodsze nawet od lodów!
Annika logicznie zauważyła:
- Jeśli każdy będzie robił to, czego nie powinien, to niedługo nie będzie można chodzić po ulicach z powodu brudu i nieczystości!
Tommy potwierdził:
- Choć porządek jest nudny, nie sposób bez niego żyć!
Pippi logicznie zauważyła:
- Dokładnie - potrzebujemy złotego środka. Równowagą między anarchią a dyktaturą jest demokracja!
Jeden z chłopców zauważył:
- Jesteś mądry! Prawdopodobnie jesteś świetnym uczniem!
Pippi pokręciła głową:
- Nie chodzę do szkoły!
Chłopcy zapytali chórem:
- Dlaczego?
Dziewczyna-bohaterka śpiewała:
Co to za życie szkolne?
Gdzie każdego dnia jest test,
Dodawanie, dzielenie,
Tabliczka mnożenia!
Tommy zaśpiewał w odpowiedzi:
Gdyby nie było szkół,
Dokąd poszedłby człowiek...
Do czego mógłby się posunąć człowiek?
Znów zamieniłbym się w dzikusa!
A chłopiec, tym razem z bosymi palcami u stóp, rzucił kamyki dość celnie i trafił wronę, która straciła kilka piór.
Pippi powiedziała poważnie:
- Jesteś taki mądry, ale zapomniałeś, że do wron nie można strzelać!
Tommy pisnął:
- Czemu blaster miałby krzyczeć, a twój milczeć? Sam zacząłeś je gonić!
Dziewczyna-bohaterka zauważyła:
- A ja jestem chuliganką! Dzieci, nie bierzcie ze mnie przykładu! Jestem bardzo niegrzeczna!
A Pippi wyciągnęła rękę i złapała Tommy'ego za nos bosymi palcami u stóp. Chłopiec pisnął; to naprawdę bolało, a dziewczyna-bohaterka dysponowała tytaniczną siłą. Annika krzyknęła:
- Co ty robisz? Urwiesz mu nos!
Pippi puściła i zaćwierkała:
Niech niebiosa pomogą,
A postęp nie podlega dyskusji...
Będziesz wierzyć w cuda,
A wtedy możesz zostać z niczym!
Rzeczywiście, nos Tommy'ego był bardzo spuchnięty i wyglądał jak śliwka. I wyraźnie bolał.
Pippi ponownie skinęła głową na znak zgody:
- Tak, jestem szkodliwy, obrzydliwy, jestem szkodliwy, skrajnie szkodliwy! A moja matka jest szkodliwa, po prostu szatan!
Tommy powiedział ze łzami w oczach:
- A co jeśli rodzice mnie zapytają, kto tak nadmuchał mi nos?
Bohaterska dziewczyna powiedziała pewnie:
- Zagoi się przed ślubem! W międzyczasie może zajmiesz się czymś innym!
Annika zapytała z dziecięcym uśmiechem:
- Co mamy zrobić?
Pippi zasugerowała:
"Zagrajmy w grę. Rzucimy wysoko kamieniami i policzymy je. Wygrywa ten, którego kamień spadnie ostatni, a wszyscy inni dostają kopniaka!"
Chłopcy natychmiast posmutnieli i zaczęli piszczeć:
- Nie! Nie! Nie! To nie przejdzie! Nasze czoła nie są z żeliwa!
Pippi roześmiała się i zauważyła:
- To silniejsza płeć! Bać się małej dziewczynki!
Jeden z jasnowłosych chłopców odpowiedział:
- Masz siłę słonia!
Dziewczyna-bohaterka roześmiała się i zaśpiewała:
Jestem Pippi Superman,
Nie potrzebuję pomocy...
Zaraz to napiszę,
Dziki słoń!
Jak lew skradam się w ciemnościach,
Pływam jak flądra...
I zmysł węchu jak u psa,
I oko jak u orła!
Po czym Pippi znów stanęła na rękach, rzuciła kilka kamyków na swoje bose, dziecięce stopy i zaczęła żonglować.
Wyglądało to bardzo fajnie i ekspresyjnie.
Annika próbowała stanąć na rękach, ale straciła równowagę i upadła. Wtedy Tony jej pomógł i dziewczynie jakimś cudem udało się wstać, a chłopak trzymał ją za bose stopy. Jednak stanie na rękach było trudne i Annika upadła.
Pippi zauważyła:
"Dzieciaki, powinniście trenować. Przyjaciółki Supergirl nie powinny być takie słabe. Hańbicie siebie i mnie!"
Tony mruknął w odpowiedzi:
Chłopcze szwedzki, weź miecz w dłonie,
Nie pozwól, aby twój honor został zdeptany przez wstyd...
Będzie kawałek ziemi dla wroga,
Wierzę, że punkt zwrotny nastąpi wkrótce!
Pippi zauważyła z dobrodusznym wyrazem twarzy:
- Dobrze piszesz, mały Byronie, ale musisz jeszcze trochę poćwiczyć!
Anniki skinęła głową:
- Jesteśmy gotowi!
Pozostali chłopcy i dziewczęta potwierdzili, tupiąc bosymi stopami:
- Oczywiście, sto procent!
Pippi śpiewała, kręcąc się jak bąk:
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć,
Oblicz w kolejności...
Będziemy liczyć dzieci,
Rozpoczyna się ładowanie!
I zaczęła wydawać polecenia. Najpierw dzieci przykucnęły z wyciągniętymi przed siebie rękami, potem wykonały inne ćwiczenia. Wyglądały na szczęśliwe i zadowolone.
Pippi zaśpiewała ponownie, puszczając oko:
Jeden strajk, dwa strajki,
On jest zdumiony...
Jeden strajk, dwa strajki,
On leży...
Jedna deska, dwie deski,
Trumna jest budowana,
Jedna szpatułka, dwie szpatułki,
Kopią dół!
Tommy zaprotestował i ze złością tupnął bosą nogą:
- Nie! To są złe i niegodziwe piosenki, nie powinniśmy ich śpiewać!
Annika potwierdziła:
- Właśnie tak, musisz zaśpiewać coś milszego, bardziej serdecznego, na przykład...
A dziewczyna zaćwierkała:
Chłopcy biegną przez pole,
Słońce radośnie świeci dla każdego...
Dzieci skaczą jak króliczki,
Wierzę, że młodzi ludzie nie będą mieli żadnych problemów!
Pippi zaprotestowała i tupnęła bosą, dziecięcą stopą tak mocno, że pod jej okrągłym obcasem rozsypał się kamyk:
- Nie! To się nie uda! Świat jest okrutny i pełen złoczyńców, a zło musi zostać ukarane! Dobro musi mieć pięści!
Jeden z chłopców zauważył:
- Jeśli nie będziesz się bronił, z pewnością zostaniesz wyrzutkiem i nawet dziewczyny będą cię bić!